Jagoda Wójcik jest zwykłą uczennicą. Jak każdy chodzi do szkoły, spotyka się ze znajomymi, ma swoje zainteresowania. Lecz jedno z nich jest wyjątkowe - pisarstwo. Tę, jakże pasjonującą, czynność wykonuje od dziewięciu lat, co wciąż owocuje wzrostem jej umiejętności. Lecz dlaczego jest to tak wyjątkowe? Jagoda Wójcik to siedemnastolatka, która wydała siedem książek! Najpopularniejszą wśród nich jest pozycja "Gwiezdne oczy".To zaszczyt mieć pod opieką tak wymagającą uczennicę - twierdzi jej polonista, pan Krzysztof Paluszak, który z podziwem patrzy na kolejne sukcesy tej wyjątkowej osoby.

 

Jak rozpoczęła się twoja przygoda z pisarstwem?

 

Jagoda: Cóż, ciężko powiedzieć. Moje pisarstwo zaczęło się? kiedy się urodziłam? Dobrze, może przesadzam, ale mama wiele razy mi opowiadała, że jak miałam trzy lata i nie umiałam pisać, wszystko jej dyktowałam. Sama rysowałam tylko ilustracje. Pierwsza moja powieść powstała kiedy miałam około ośmiu lat, z tego co pamiętam miałam siedemdziesiąt pięć stron, a pisanie zajęło mi ponad rok. W tej chwili napisanych mam już siedem powieści, z czego tylko Gwiezdne oczy ujrzały światło dzienne - czyli świat poza moją szufladą. Oprócz niej wydałam mały tomik opowiadań i wierszy oraz małą książeczkę Liście Zła. Można by więc powiedzieć, że urodziłam się by pisać! Jest w tym dużo prawdy, bo właściwie dla mnie pisanie równa się życie.

 

Jaki był twój debiut?

 

Jagoda: Ciężkie pytanie, ponieważ nie jestem pewna, czy debiutem można nazwać małą książeczkę pt. ?Liście zła?, którą widziało tylko małe grono znajomych i jeszcze mniejsza ilość ludzi, która kupiła ją w kiosku, czy książkę ?Gwiezdne oczy?, która zyskała sobie małe grono fanów i była sprzedawana w Empiku.

 

Co wówczas czułaś?

 

Jagoda: Naprawdę trudno powiedzieć. Bo cóż może czuć osoba, która przechadzając się między półkami w Empiku może pomachać swojej książce i rzucić wesoło ?cześć Ewuniu!?. Czułam się niesamowicie, przypominały mi się osoby, które wyśmiewały moje dziecięce marzenia o wydaniu książki. Ich miny były wisienką na torcie. Oczywiście teraz wszyscy twierdzą, że, cytuję: ?zawsze wiedzieli, że mi się uda?. Ale to nie ważne, mój debiut wywołał falę pozytywnych uczuć - radość i dumę.

 

Jak na ciebie wpływają pisane przez siebie utwory?

 

Jagoda: ?To nie ja piszę książki, to książki piszą mnie?. Każda z nich w jakiś sposób mnie zmienia, pomaga mi odkryć siebie. Każdy okres czasu, w którym pisałam jedną z siedmiu powieści traktuję jako osobny rozdział własnego życia. Każda historia wpływa na mnie, na moje życie codzienne. Trudno jest to wytłumaczyć, po prostu zaczynam żyć życiem bohaterów.

 

Co czujesz gdy kończysz pracę?

 

Jagoda: Gdy kończę książkę rośnie we mnie istna paleta uczuć. Z jednej strony radość, z drugiej smutek. Kończenie książki to jak rozstanie z najlepszym przyjacielem. Zżywam się ze swoimi bohaterami, przeżywam wszystko z nimi, zaczynam się z nimi zaprzyjaźniać i nagle? musimy się rozstać. Dlatego po zakończeniu książki długo nie mogę się odpędzić od myśli o niej.

 

Więc twoje książki to również twoi przyjaciele?

 

Jagoda: Tak, zdecydowanie. Kiedy jest mi smutno otwieram stare powieści, obrastające kurzem w szafie, i przypominam sobie, co czułam pisząc każde zdanie. To poprawia mi humor, każde słowo zawiera cząstkę mnie. W dodatku, z niektórymi bohaterami zżywam się do takiego stopnia, że zaczynam traktować ich jak żywe osoby, co potrafi denerwować moich znajomych. Nic na to nie poradzę, zaczynają żyć własnym życiem (śmiech).

 

Skąd czerpiesz inspiracje?

 

Jagoda: Bardzo ciekawym czynnikiem inspiracyjnym są? reklamy w kinie! Zdarza mi się iść do kina tylko po to, żeby obejrzeć reklamy, fragmenty jakichś historii, które można w głowie dokończyć. Poza tym inspiracje czerpię ze wszystkiego, dosłownie. Wyznaję zasadę ?patrz poza to, co widać?, dzięki której zdarza mi się wyciągać długą i zawiłą refleksję z reklamy płatków śniadaniowych. Wydaje się to śmieszne, ale właśnie z takich komicznych sytuacji (gdy zastanawiam się nad sensem istnienia podstawki pod kubek) powstają ciekawe fragmenty książek. Jest jednak jedna rzecz, która inspiruje mnie najbardziej. Mianowicie gatunek zwany Człowiekiem. Niektórzy ludzie dają mi do myślenia, nawet o tym nie wiedząc. Dlatego bardzo wielu bohaterów książek przeżywa problemy moich znajomych i ma ich cechy.

 

Z którego swojego dzieła jesteś najbardziej zadowolona i dlaczego?

 

Jagoda: Póki co najbardziej zadowolona jestem z pseudo-dzieła, które wprawdzie nie jest jeszcze skończone, ale już widzę, że przegoni ?Gwiezdne oczy? i wszystkie poprzednie książki. Tytuł roboczy brzmi ?Holly?. Książka pisana jest innym stylem niż wszystkie poprzednie i jak się okazało, najodpowiedniejszym dla mnie. W nią właśnie, póki co, pcham garściami moją własną osobę, rozdziały są wręcz przesiąknięte mną, moimi ? często bzdurnymi ? refleksjami na dziwne tematy. Mam nadzieję, że uda mi się dotrwać do końca i ?Holly? ujrzy światło dzienne. Mogę zdradzić, że zamierzam napisać znacznie więcej niż jedną część, gdyż jeszcze nigdy nie zżyłam się tak z postacią i trudno mi będzie się z nią rozstać.

 

Jaki jest twój stosunek do sławy, telewizji i wszelkich innych mediów?

 

Jagoda: Aj tam sława, nie lubię za bardzo tego słowa. Kiedy kupuję aparat, nie jestem fotografem, tylko osobą mającą aparat. Kiedy udzielam wywiadu nie jestem sławna, tylko jestem osobą udzielającą wywiadu. To drogą wstępu. A jaki jest mój stosunek do telewizji? Cóż, chyba media naprawdę są bardzo zdesperowane, skoro pokazują na ekranie kogoś takiego jak ja. Ogólnie nie lubię telewizji, a zwłaszcza występów na żywo. Zawsze stresuję się za trzech, zapomnę połowę rzeczy, które chciałam powiedzieć. A co do innych aspektów pseudo-sławy, jak reportaże do gazet, to muszę powiedzieć, że na początku to było fajne. Potem jednak, gdy po raz setny odpowiadałam na pytanie, ?co cię inspiruje? i połowa mojej wypowiedzi została wycięta, zaczęło mi się to nudzić. Ale jest jedna rzecz, którą bardzo lubię! Mianowicie spotkania autorskie? z dzieciakami! Dzieci zadają najlepsze pytania, na takich spotkaniach można się pośmiać, wyluzować. Co innego ze starszymi, gdzie nikt nie zadaje pytań, połowa osób nie wie, czy napisałam książkę czy nakręciłam film (bo zdarzyła się taka pomyłka), a znaczna większość przychodziła tylko po to, by dostać piątki. Nie mówię o wszystkich, jednak w większości gimnazjów tak właśnie wyglądały spotkania. Podsumowując, najgorszym aspektem pseudo-sławy jest telewizja.

 

Wobec tego, po co to robisz?

 

Jagoda: Żeby pokazać, że można! Kiedy w wieku dwunastu lat marzyłam, żeby wydać książkę, prawie wszyscy mnie wyśmiali. Pozdrawiam moich ?przyjaciół? ? dziękuję za wsparcie. W każdym razie spotkałam wiele osób w moim wieku, niewiele starszych lub dużo młodszych, dla których pisanie równa się życie. I prawie wszyscy marzą, żeby ich dzieła ujrzały światło dzienne! I co staje na przeszkodzie? ?Za młody/a jestem, kto mi książkę wyda??, ?Wyśmieją mnie?, ?Na pewno mi się nie uda, moje książki są beznadziejne!?. Ja również uważam, że to, co piszę, powinno leżeć w dziale ?zakazane ? obniża IQ?. Jednak znalazła się spora grupa osób, które widzą w mojej twórczości coś więcej niż ja. I to dotyczy wszystkich młodych twórców, nie wierzymy w siebie, nawet jeśli nasze dzieła są dla innych dobre. Po wystąpieniach telewizyjnych dostałam mnóstwo maili od niedowiarków, którzy byli w szoku, widząc zwykłą dziewczynę w ich wieku, której książki leżą w Empiku. Może właśnie dlatego udzielam wywiadów. Młodym trzeba pokazać, że można! Tutaj apel do wszystkich młodych twórców: wiek nie gra roli! Jeśli w swoją pasję wkładacie całe serce oraz cząstkę siebie, choćby wam w oczy wiało znajdzie się ktoś, kto waszą pracę doceni i pomoże jej ujrzeć światło dzienne. Z marzeń nie można rezygnować tylko dlatego, że ?za młody/a jestem?.

 

Czy masz fanów i antyfanów?

 

Jagoda: Owszem. Moi antyfani wciąż działają, o czym dowiedziałam się stosunkowo niedawno, gdy szła za mną grupa chłopaków, których pierwszy raz widziałam na oczy. Wyzywali mnie, ?beznadziejną pisarkę?, od najgorszych, chociaż najwyraźniej nie wiedzieli nawet dobrze, jak mam na imię. Książki nie czytali, więc przyczepili się do mojej osoby. Cóż, bardzo ich podziwiam, bo oni jedyni powiedzieli mi w twarz ? albo raczej w plecy ? co o mnie myślą. Większość krytykuje moją osobę, nie książki. Lubię krytykę, pod warunkiem, że jest kulturalną wypowiedzią osoby, której coś nie pasuje w mojej twórczości. Ale kiedy czytam bezsensowne plotki na mój temat pisane przez ludzi, których raczej na oczy nigdy nie widziałam? nie mogę złapać oddechu ze śmiechu! Cóż, takie wypowiedzi wcale nie świadczą o mnie, lecz o osobach, które je piszą. To mnie śmieszy. Lubię moich antyfanów, bez wrogów nie ma bohaterów. Ale z dużej ilości maili, które dostaje wnioskuję, że mam też fanów, którzy wolą powiedzieć, co myślą o książkach bezpośrednio mi, a nie wyżywać się na forach. Oczywiście w miłych mailach pojawia się dużo krytyki, ale doceniam osoby, które zwracają mi uwagę na błędy, dzięki nim piszę coraz lepiej.

 

Jakimi cechami powinien charakteryzować się pisarz?

 

Jagoda: Wydaje mi się, że powinien patrzeć poza to, co widać. Wówczas można czerpać inspirację dosłownie ze wszystkiego, nawet z poduszki, z byle jakiej małej rzeczy, na którą zwykle nie zwraca się uwagi. Sądzę, że pisarz powinien być też otwarty na świat, na wszystko co go otacza, i przede wszystkim na ludzi. Z tym ostatnim mam największy problem. Ludzi powinno się traktować jak nauczycieli, każdy z nich samym sobą wnosi coś do naszego życia, w tym także do naszej twórczości.

 

Co radzisz młodym, początkującym pisarzom?

 

Jagoda: Po pierwsze i najważniejsze: chcesz pisać? Pisz! Ktoś nie chce, żebyś pisał? Pisz! Komuś przeszkadza, że piszesz? Pisz! Nie wiem, czy akurat ja trafiłam na takie osoby, ale chyba zawsze znajdzie się ktoś, komu twoja pasja nie będzie pasowała do wizji świata. Cóż, takie osoby pierwsze będą słać ci sztuczne uśmiechy, jeśli dzięki swojej pasji osiągniesz sukces. Nigdy nie przejmuj się ludźmi, którzy próbują stawać ci na drodze. Po drugie, nie pisz pod publikę! Nie myśl o wydaniu książki póki jej nie skończysz! Gdy podczas pisania będziesz planować wydawanie, może zdarzyć się tak, że zrezygnujesz z kilku rzeczy gdyż ?to się ludziom nie spodoba?, a to ogromny błąd! Nie myśl o tym, czy coś się spodoba, czy nie! W każde zdanie pchaj garściami całe swoje serce, w każdym słowie umieść cząstkę siebie, ożywiaj swoje prawdziwe uczucia i nie myśl o tym, że kiedyś, komuś twoja dusza ukryta między wierszami się nie spodoba! Jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził, wiadomo, że nie każdy pokocha twoje dzieła. Ale jeśli będziesz pisać swobodnie to, co ci w duszy gra, nawet najtrudniejszy czytelnik dostrzeże to! Swoimi własnymi uczuciami obudzisz w nim uczucia. I ostatnie, ale równie ważne. Nie znaj słowa ?niemożliwe?, nie uwzględniaj go w swoim słowniku! Wiesz co tak naprawdę masz na myśli, kiedy mówisz, że coś jest niemożliwe? Przez ?niemożliwe? mówisz ?to ponad moje siły?. Dlatego nic nie jest niemożliwe. Jest tylko ograniczenie sił człowieka, które przy wysiłku i staraniach można pokonać. Dlatego dla mnie nic nie jest niemożliwe. Nie ma rzeczy, do której bym nie umiała dotrzeć, jest tylko takie coś, co odzywa się w głowie i mówi ?nie dasz rady?. Wtedy mówisz temu czemuś ?no to popatrz!?. Nie ważne czy piszesz, czy malujesz, robisz zdjęcia, rzeźby z wosku. Chcesz, by twoje dzieła ujrzały światło dzienne? Wyrzuć ze swojego życia słowo ?niemożliwe?.

 

Wywiad przeprowadziła Magda Lewandowska z II HD