×

Błąd

[SIGPLUS_EXCEPTION_SOURCE] Image source is expected to be a full URL or a path relative to the image base folder specified in the back-end but galeria_foto/cderasmusfrancja2015 is neither a URL nor a relative path to an existing file or folder.

film na temat  "TRADYCJE BOŻONARODZENIOWE"  Zobacz

 

Nadszedł koniec tych cudownych chwil. W tym momencie siedzimy wszystkie w samolocie ze smutkiem na twarzach, że musimy wyjeżdżać :(. Bardzo tego nie chcę. Jest tu wspaniale. Wszyscy się tolerują, wszyscy się znają. Panuje świetna atmosfera. Nie chcę wracać do Polski !!!
Kasia Drewniok, 3gC

 
 
Niestety pora wracać. Zostałam dziś ciepło pożegnana. Uściskom i całusom nie było końca. Jestem naprawdę zadowolona z tego wyjazdu. Doznałam nowych przeżyć i poznałam wielu fantastycznych ludzi. Mogłabym tam zostać przez kolejny tydzień!!!
Wiktoria Siedlarz, 2gA :(
 
 
No to wracamy! Z wielką chęcią zostałabym we Francji jeszcze tydzień, lecz czas wracać do rodziny, przyjaciół, szkoły. Mam nadzieję, ze jeszcze nie raz odwiedzę Rebekę i jej rodzinę oraz że Rebeka wreszcie przyjedzie do mnie do Polski.
Wiktoria Ignaczak, 3gC
 
 
Wszyscy dobrze wiemy, że co dobre, zawsze się kończy. Skończyła się także nasza wymiana. Jestem bardzo szczęśliwa, że mogłam uczestniczyć w tym projekcie. Poznałam tu wielu fantastycznych ludzi. Mimo wielkiego zadowolenia z wyjazdu, cieszę się, że wracam do Polski.
Martyna Szumczyk 2 gA

 

Czwartek, 12.03.2015

7:10! Pora wstawać! Tak jak każdego ranka zjadłam śniadanie i wyszykowałam się. Byłam gotowa na kolejny piękny dzień! Gdy dotarłam do szkoły, okazało się, że pierwszą lekcją jest w-f. Wysiłek z samego rana! :) Wraz z dziewczynami grałyśmy w badmintona. Kolejne dwie godziny były wolne. Na pierwszej siedziałyśmy w klasie z nauczycielem i uczniami. Na drugiej wymknęłyśmy się na pocztę, ale nauczyciel
dopilnował abyśmy wróciły jak najszybciej. Następnie przyszedł czas na prezentację. Pierwsi byli Niemcy. Jednomyślnie uznałyśmy, że ich prezentacja była dobra, ale oczywiście nie lepsza niż nasza ?
Po nas występowali kolejno: Francuzi, Hiszpanie, Rumuni i Szkoci. Rumuni przygotowali dla każdego małe upominki - zawieszki. Później każdy musiał powiedzieć, która prezentacja była najlepsza. Nasza wygrała!!! Wszyscy docenili nasz wysiłek. Największym uznaniem cieszył się LANY PONIEDZIAŁEK! Wszyscy byli zachwyceni. Po szkole (o 17.00) udaliśmy się na krótki spacer. Wróciliśmy do domu, zjedliśmy i poszliśmy spać. Jutrzejszy dzień na pewno będzie równie udany! :)

Wiktoria S.

 

Dzisiejszy dzień zaczął się jak co dzień. Okazało się, że Josefina jest chora, dlatego do szkoły nie pojechaliśmy busem, tylko z jej mamą. W szkole spotkałam moje koleżanki z Polski. Wszyscy spotkaliśmy się w dużej sali i dowiedzieliśmy się, co będziemy dziś robić. Po spotkaniu poszliśmy na targ. Tam jadłyśmy owoce, korzystałyśmy z wi-fi i dobrze się bawiłyśmy. Następnie wróciłyśmy do szkoły, a tam na pikniku jadłyśmy typowe francuskie jedzenie, było bardzo dobre :). Po jedzeniu miałyśmy przerwę, a po niej wyruszyłyśmy na wycieczkę w góry. Jest tam stary kościół, który zwiedziłyśmy. Gdy skończyłyśmy zwiedzać, ja i Wiktoria wróciłyśmy do autokaru, a druga Wiktoria z Kasią pojechały razem z mamą Rebeki. Dzisiejszy dzień był bardzo ciekawy jak każdy. Na pewno nie zapomnę mojej przygody z Francji.

 

Martyna

 {gallery}galeria_foto/cderasmusfrancja2015{/gallery}

Niedziela, 8 marca 2015 - poniedziałek, 9 marca 2015

Zacznijmy od samego początku. Cała sobotę myślałam o tym jak to będzie, czy osoby, które tutaj spotkamy, będą miłe, czy się dogadam. Byłam bardzo przejęta tym, z czym się spotkam. Po dotarciu pod naszą szkołę wsiadłyśmy do busa, który miał nas dowieźć na lotnisko w Gdańsku. Cała droga minęła nam bardzo szybko, ponieważ cały czas rozmawiałyśmy i śpiewałyśmy stare piosenki. Na lotnisku musiałyśmy trochę poczekać (z naciskiem na ?trochę?) na samolot, a więc przemęczone siedziałyśmy i czekałyśmy. Ponieważ był to mój pierwszy lot samolotem, obawiałam się go trochę, natomiast okazało się że wcale nie było tak źle. Totalnie przemęczone dotarłyśmy na lotnisko w Monachium. Tam też musiałyśmy trochę poczekać na lot, więc ja z panią Szultką postanowiłyśmy trochę pospać na tamtejszych siedziskach, nie było nawet najgorzej :). Po kolejnym locie, tym razem już coraz bliżej miejsca docelowego, dotarłyśmy do przepięknej miejscowości - Tuluzy, tam czekała już na mnie i Wiktorię Rebeka wraz z siostrą i mamą. Są one bardzo miłe. BARDZO. Rebeka pokazała nam całe miasto oraz byłyśmy na lokalnych targach. Mocno zmęczone udałyśmy się do domu Rebeki, gdzie powiadomiono nas, że mamy czuć się jak u siebie w domu i że jesteśmy takimi samymi córkami Pani Kari, jak i Rebeka i Sara. Było nam wtedy bardzo miło. Następnego dnia po zjedzonym śniadaniu w domu Rebeki jej mama odwiozła nas do szkoły, obejrzałyśmy szkołę, zjadłyśmy lunch, poznałyśmy wiele wspaniałych osób. Następnie zwiedziliśmy Boulogne-sur-Gesse. Miasteczko jest naprawdę ładne, zdziwiła mnie tylko ogromna pustka na ulicach. Okazało się że większość ludzi ma tu wolne w poniedziałki :). Po zwiedzaniu udałyśmy się pod szkołę, gdzie każdy zaczekał na swojego towarzysza i udał się z nim do domu. Ja z Wiktorią spędziłyśmy cały wieczór w kuchni, rozmawiając na różne tematy, naprawdę przeróżne :). Później zjadłyśmy kolację, była to zupa przypominająca nasz polski kapuśniak! Jest to lokalna potrawa. Spróbowałam również typowego francuskiego wędzonego mięsa. Jest tu bardzo miło i mogę tu zostać.

Kasia 

 

Wtorek, 10 marca 2015

Wtorek 10.03.15
7.30 pobudka! Wstajemy, kolejny ciekawy dzień! Co na śniadanie? Typowe francuskie rogaliki wraz z chińskimi owocami i zieloną herbatą! W czasie śniadania mama Rebeki wytłumaczyła nam kilka istotnych kwestii związanych z zaburzeniami pracy mózgu (mniej więcej dlatego, że spałam przy zapalonym świetle, ponieważ na ścianach były stare chińskie maski i trochę się bałam :)) O 8.10 jedziemy do szkoły (nie szkolnym busem, ale samochodem). Po wejściu do szkoły pożegnałam się z Rebeką i poszłyśmy do naszych koleżanek z Polski. Co dzisiaj w planach? Zwiedzanie Tuluzy. Wsiadamy do autokaru i jedziemy. W autokarze miałam wenę i chwilę wolnego czasu. Zaczęłam pisać tę relację! :) Po przyjeździe do Tuluzy poszłyśmy zwiedzać miasto, miałyśmy czas na zakupy. O godzinie 12.30 udałyśmy się w stronę francuskiego uniwersytetu na lunch. Zjadłam mięso z królika, które wyglądało jak polski "gołąbek", do tego ziemniaki i surówkę. Potem deser. Poszłyśmy do autokaru i pojechałyśmy do muzeum kosmicznego.
W muzeum było jak w kosmosie, dosłownie! Po powrocie z miasta do szkoły (godz.18) poszłyśmy z Rebeką i jej koleżanką do miasta. Poczekałyśmy na jej mamę i wróciłyśmy do domku. Zjadłyśmy przepyszną kolację, wzięłyśmy prysznic i położyłyśmy się do łóżek. Ciekawe co jutro się wydarzy!

 

Wiktoria