Niemcy... Na sam dźwięk tego słowa pojawia się uśmiech na mojej twarzy. Dni 21-28 listopada na zawsze pozostaną w naszej pamięci. W ramach realizacji Programu Erasmus+ czterech uczniów naszej szkoły oraz dwóch nauczycieli mogło spędzić kilka dni w Papenteich - prześlicznym niemieckim miasteczku. Nasza przygoda rozpoczęła się 21 listopada o 21.00, kiedy z dworca wyjechaliśmy do Niemiec. Na początku były wielkie emocje, ponieważ miał to być niezapomniany wyjazd. Szczęśliwie dotarliśmy do Braunswieg. Jazda autobusem nie była, aż tak męcząca, bo to zaledwie kilka godzin jazdy. W Gross Schwulper czekali na nas niemieccy koledzy i ich rodziny, u których każdy z nas miał mieszkać. I tu poczuliśmy się odrobinę dziwnie. Wiadomo, obcy kraj, bariera językowa i jeszcze mieszkanie u obcej rodziny. Jednak nie było już odwrotu. Nasze obawy były bezpodstawne. Niemcy to naprawdę mili i gościnni ludzie. Już pierwszego dnia zostaliśmy miło zaskoczeni wspólnym wypadem na lodowisko. Spędziliśmy siedem dni w domach swoich niemieckich partnerów. W tym czasie uczestniczyliśmy w różnych zajęciach w szkole. Dowiedzieliśmy się wielu interesujących rzeczy o programie nauczania, o tym, że lekcje w Niemczech trwają 60 minut. Zdecydowanie za długo. U nas to tylko 45 minut.

Nasz program wizyty był bardzo napiety. Naszą przygodę z tym krajem rozpoczeliśmy od zwiedzania miasta Braunswieg. Na tę wyprawę udaliśmy się zabydkowym tramwajem. Odwiedziliśmy również wiele ciekawych miejsc takich jak Autostadt oraz fabryka Wolksvagena w Wolfsburgu. Mnie osobiście najbardziej zainteresowała kopalnia rudy miedzi w Gosler. Ruda jest tam wydobywana od 3000 lat. Byliśmy również z towarzyską wizytą u burmistrza miejscowej gminy.

Cała podróż była niezmiernie ekscytująca. Zdziwiło mnie to, że wszyscy ludzie są uśmiechnięci i pozytywnie nastawieni do ludzi o innej narodowości. Zdecydowanie mogę stwierdzić, że wszyscy uczestnicy wyjazdu bawili się dobrze, miło spędzali ze sobą czas po zajęciach w szkole. Jestem tego zdania, że warto było jechać i przy najbliższej okazji zrobię to jeszcze raz.

Nadeszła sobota - dzień, w którym musieliśmy się pożegnać. Nasi partnerzy odwieźli nas na przystanek z którego odjeżdżał nasz autobus, gdzie wymieniliśmy się adresami emailowymi, numerami komórek i zrobiliśmy jeszcze mnóstwo zdjęć, ale w końcu musieliśmy powiedzieć wszystkim good bye. Nie obyło się bez łez... Wsiadając do autobusu, każdy z nas miał świadomość, że nasza przygoda dobiegła już końca. Do domu dotarliśmy szczęśliwie, opowiadając sobie nawzajem wrażenia i wspominając nasz pobyt. Cała nasza grupa jest bardzo zadowolona z wyjazdu, gdyż podszlifowaliśmy swój angielski i niemiecki, poznaliśmy niemiecką kulturę i wielu ciekawych ludzi, z którymi ciągle jesteśmy w kontakcie.